wtorek, 30 czerwca 2009

WRiTV: Etap 1, część 2 i 3

Im więcej obcuję z filmem od drugiej strony, tym bardziej od reżyserowania pociąga mnie operatorka: wymyślanie kadrów, opowiadanie historii obrazek, kreacja świata za pomocą światła i rekwizytów. Tego chciałbym się nauczyć.

Ale dzisiaj mi nie wyszło. Mój wymyślony kadr był płaski. Inni mieli akcję na kilku planach, ja miałem tylko 2, no może 2.5 planu. Cały weekend myślałem i nie miałem pomysłu na historię, którą można w jednym statycznym kadrze pokazać. Tu się chyba kończy cała moja operatorska aspiracja. Zagrałem więc światłem.
Na krześle siedzi martwa dziewczyna z czerwoną chustą na piersi, która imituje krew. Obok niej na ścianie widać cień trzymanego noża, którym została zabita. W kadr lekko wcina się morderca, lecz wyglądało to może raczej jak jego cień, niż na kawałek postaci.
Więcej nie wymyśliłem. Nie potrafię wymyślać alegorycznych kadrów, pełnych symboli i mających patetyczne tytuły. Już od sporego czasu wolę prostotę, lecz taką mocną: facet ma młot i rozwala łby, morderca atakuje nożem itd.

Krzysztof Kieślowski powiedział kiedyś, że film powstaje na montażu. Pewnie dlatego kolejna część pierwszego etapu to tzw. ciągi montażowe. Dostałem 12 zdjęć z bodajże serialu "Przeprowadzki" i miałem z nich ułożyć historię, której tematem było "Przerażenie". Ułożyłem, potem dostałem 7 zdjęć z "Rozdroża Cafe" i miałem w 5 kadrach opowiedzieć historię równoległą. Jak tak teraz myślę, to chyba retrospekcja nie była dobrym pomysłem, nie jest chyba za bardzo równoległa, jeżeli dotyczy bohaterów głównego wątku.
Na koniec Leszek Wosiewicz wybrał jedno zdjęcie, a ja miałem do niego dołożyć drugie i opisać jakąś emocję.

I koniec na dzisiaj, Pan Informatyk musi przemyśleć strategię na jutrzejszą rozmowę z komisją.

Atom Fiat Rukola

piątek, 26 czerwca 2009

WRiTV: Etap 1, część 1

Gerrit był niezwykłym chłopcem. Urodził się w małej wiosce koło Veere w rodzinie rybackiej. Jego przeznaczeniem było zostać rybakiem tak jak jego ojciec i ojciec jego ojca. Ale natura zrobiła kawał Gerritowi i obdarzyła go niezwykłym wzrostem. Już w wieku 17 lat Gerrit mierzył 2.59m. W kraju tak płaskim jak Holandia taki niecodzienny wzrost nie sposób ukryć.

Tu zaczynało się nasze zadanie. Dopisać 3-5 scen, w tym co najmniej 3 dialogowe, przedstawiające dalsze losy Gerrita.

Mój bohater był świadomy swojej niezwykłości. Wiedział, że jak tylko się wyrwie do wielkiego świata to czeka go sukces. Pakuje więc walizki i wyjeżdża, by zostać koszykarzem, sportowcem, najogólniej mówiąc, Gwiazdą.

Co się dalej z nim stało? Odpowiedź pod poniższym linkiem.
http://rapidshare.com/files/248898277/Gerrit.pdf.html

Atom von Atom

środa, 24 czerwca 2009

Euro-faszyzm, eko-terorryści i koktajle z trawy.

Pełen woli walki poszedłem dzisiaj do Urzędu Miasta, chciałem złożyć podanie o nowy paszport. To był mój plan, aby pokazać swój sprzeciw przeciwko faszystowskim metodom, które zaczną obowiązywać po 29 czerwca 2009.

Nie będą mieli moich odcisków palców! Nie będą! No przynajmniej do 2019 nie będą. Chociaż do tego czasu będą już czipy wszywane pod skórę...


Tak sobie myślałem. To był ostatni dzwonek. Niestety, od 22 czerwca, czyli od poniedziałku pobierane są już odciski palców przy składaniu podania o nowy paszport. Mam więc czas do 2012 aby odbyć wszystkie podróże życia do obcych krajów.
Kubo! przybywam! Jamajko! chłodź piwo! Azjo! buduj mi harem pełen azjatyckich pielęgniarek!
Chociaż w 2012 ma być koniec świata...


Gdzie rzeka kończy swój bieg?


Takie pytanie zadał mi dzisiaj Bierut. Widział to na czyimś opisie i zastanawialiśmy się czy to jest coś głębszego, czy po prostu kolejny pseudo-intelektualny opis? Wg mnie to parabola życia. Nie wiem jaka parabola, ale z meandrów psychodelicznej rozmowy z Bierutem na Tlenie można wyciągnąć następujące wnioski: ludzka dusza po śmierci paruje, zamienia się w wodę i jako rzeka płynie do morza. Morze więc, to zbiór dusz.

moja dusza
tak jak tusza
płynna jest


Ciągnąc dalej, morze jest duszne, przez to ociepla się klimat. Za dużo ludzi umiera i przez to ociepla się klimat. I tu jest wskazówka dla eko-oszołomów: lekarstwem na globcia jest nieśmiertelność. Ewentualnie ograniczenie liczby ludności do minimum, dzięki temu mniej umrze i mniej ocieplą klimat. Suma sumarum, na końcu naszej cywilizacji zostaną tylko eko-terroryści, którzy będą jedli trawę pod lodowcem.
Ale, ale! Przecież eko-terroryści dojdą z czasem do wniosku, że ta trawa, którą będą jedli za kilka tysięcy lat, powinna być pod ochroną, bo jest niepowtarzalnym gatunkiem trawy. Tak więc wynalazłem sposób na oszustów głoszących tezę globalnego ocieplenia: z czasem sami zginą w imię ważniejszej sprawy Matki Ziemi. Popełnią ekologiczne seppuku.

Drugim pomysłem na zmniejszenie globcia jest pakowanie zwłok ludzkich w plastikowe worki i składowanie pod ziemią. Worki rozkładają się kilka tysięcy lat, więc przez kilka tysięcy lat będziemy mieli spokój. Gdy lodowce we Włoszech zaczną się topić to wtedy eko-T będą się martwić. Nie moja broszka.

Z okazji 24 czerwca chcę zaproponować menu na nowy wiek. Gdy New World Order będzie już dokonany, nie pozostanie nam nic innego jak okopać się ziemią i trzymać nisko głowę. I tu przychodzi z pomocą moje MENU!

Czy Ty buntowniku, skradający się przed Władzą nie czujesz czasem głodu? Nie miąłbyś ochoty na coś pożywnego, a zarazem niezależnego. Na coś, w czym nie ma E-świństw, aspartamu i innej chemii? Z pomocą przychodzi Wujek Atom i jego dieta!

ŚNIADANIE
Trawa z vinaigrettem z błota.

OBIAD
Placki z błota z sosem z trawy

PODWIECZOREM
Trawa z trawą

KOLACJA
Koktajl z trawy z drobinkami gliny lub czarnoziemu.

Dietę można urozmaicać innymi gatunkami roślin.


Eko-Atom

niedziela, 21 czerwca 2009

Całkiem Nowy Atom

19 czerwca - Całkiem Nowy Atom.


Atom

czwartek, 18 czerwca 2009

Przeznaczenia nie oszukasz...

Człowiek całe swoje życie zmaga się ze swoim losem, ze słabościami i tym, że inni w niego nie wierzą. Nawet ja. Ale dzisiaj nadszedł dzień zapłaty i spojrzenia w oczy niedowiarkom i powiedzenia "HA!".
Mój mózg od zawsze działał na dziwnych falach, niby to mam umysł ścisły, chociaż wątpię w to, niby to mam umysł humanistyczny. W to wątpię już trochę mniej, ale wątpię. Aż natrafiłem dzisiaj na listę sławnych leworęcznych:

Lista sławnych leworęcznych

i stało się! Jestem skazany na sukces! Już wyjaśniam czemu.
Po pierwsze to jestem skromny. Po drugie mam niezły zmysł plastyczny. Mam świetne pomysły fabularne, ale również kompozycyjne. Już pomijam tu zdolność do lekkiego i ciekawego stylu pisarskiego, ale suma sumarum, Sukces to moje trzecie imię. Czwarte imię.

Tylko patrząc na tą listę boję się jednego, że czekam mnie los aktora.

KLOPS!

Atom

wtorek, 9 czerwca 2009

Początek końca, koniec początku.

Dzień zacząłem od kopniaka w czoło. Odpaliłem LEDa by okiełznać szablon pracy magisterskiej w Texu, wpisałem temat, nie wiem czy do końca poprawnie, ale nie znam dokładnie tematu mojej pracy. Potem wpisałem promotora, ale nie wiem czy poprawnie bo ma długi tytuł naukowy, a na koniec wpisałem nazwę wydziału i uczelni, ale też nie wiem czy do końca poprawnie.

Na koniec odpaliłem TexMakera i przekompilowałem. Kompiluje się. Ekstra. Tyle starczy na dzisiaj. I tak nie wiem o czym pisać, bo Sławek swoje zrobił i zaimplementował szczątkowy protokół na swoje potrzeby, czyli teoretycznie mnie wyręczył. Tylko co ja mam teraz robić?

Jak to mówi staropolskie przysłowie:
Kto ma dach nad głową, ten ma podłogę pod nogami


To jedynie trzyma mnie na duchu i napełnia nadzieją.

Atom