czwartek, 2 lipca 2009

WRiTV: Koniec na ten rok.

Rozmowa jak się spodziewałem zaważyła na tym, że mnie nie dopuścili do drugiego etapu. Wczoraj byłem kompletnie zdołowany i zawiedziony, ale dzisiaj już nie. Zobaczyłem oceny cząstkowe, obrona prac: 2, zadanie scenariuszowe: 5 (scenariusz leży dwa posty niżej), a zadanie plastyczne (inscenizacja kadru + ciąg montażowy): 3+. Tak więc jest dobrze. Nie przeszedłem dalej nie dlatego, że jestem kiepski, ale że się skompromitowałem podczas rozmowy ;)

A temat dzisiejszego fotoreportażu to "utracona niewinność". Temat tak szeroki, ale jednocześnie tak sztampowy, że każde oczywiste skojarzenie jest banalne.
Koledze, który doszedł do drugiego etapu pożyczyłem swój aparat i ruszyliśmy w miasto. Pomysł był taki: facet jest w kościele. Przyjmuje komunię świętą, potem wychodzi, zapala papierosa i rusza do sklepu. Przed sklepem zakłada pończochę na głowę i wyciąga pistolet, z zamiarem rabunku.
Sfotografowaliśmy to, ale wydało się to średnie. Dzięki sugestii jednego ze studentów reżyserii zmieniła się koncepcja. Facet po wyjściu z kościoła przechodzi obok żebraka kompletnie go olewając.
O co tu chodzi? Gombrowicz w swoich dziennikach opisuje taką historię, że opala się na plaży. Nagle widzi żuczka, który leży na plecach i spala się. Gombrowicz go obraca. Potem zauważa drugiego i jemu też pomaga. Potem wstaje i widzi, że na plaży jest pełno żuczków w takiej samej sytuacji. I przez kilka godzin je obraca. Po obróceniu ponad 2000 wraca do domu i myśli, że dlaczego nie pomógł temu, np 2008, przecież to by zajęło mu tylko 2 sekundy. A potem temu 2009 i tak dalej. A żuczków było jeszcze więcej.
Sens jest taki, że człowiek nigdy nie jest niewinny, że już po wyjściu z tego kościoła traci niewinność, bo nie zauważa tragedii tego człowieka, nie pomaga mu. Ale takich ludzi jest dużo i nie może wszystkim pomóc.

Ciekawe czy to się spodoba? Oby tak. Mam nadzieję, że Przemek się dostanie.
A ja wracam do codziennego braku harmonii życiowej.

Atom

CIEKAWOSTKA: Oddając teczkę przed egzaminem podpisywałem ją tak:
Wydział Radia i Telewizji
Kierunek Informatyka

ZONK!
Zauważyłem to dopiero jak odbierałem wczoraj teczkę. Co za gańba!

środa, 1 lipca 2009

WRiTV: Etap 1, część 4

Rozmowa poszła tak źle, że wydaje się, że wyszła średnio, ale chyba zrobiłem z siebie idiotę. Nie potrafiłem obronić swojego pomysłu, nie potrafiłem wymienić filmów, w których był podobny motyw jak w moim scenariuszu. Nie wiedziałem czym się różni dokument od reportażu, nie widziałem żadnego dokumentu Karabasza, a moje pomysły na dokumenty były gówniane (ale to akurat wiem). Jestem rozczarowany bo widzę, że sam bym siebie nie przepuścił do drugiego etapu. Mam dość. Nawet jakbym jutro miał iść robić reportaż, bo bym jakimś cudem przeszedł dalej to czuję, że nie będę miał siły na myślenie.

Robię sobie przerwę z filmem. Nie myślę nad scenariuszami, nie oglądam nic (poza telewizją) i nie idę na żaden plan. Chyba, że mnie zaproszą, sam się nie pcham. Muszę odetchnąć.

Atom (taki mały się czuję)