A temat dzisiejszego fotoreportażu to "utracona niewinność". Temat tak szeroki, ale jednocześnie tak sztampowy, że każde oczywiste skojarzenie jest banalne.
Koledze, który doszedł do drugiego etapu pożyczyłem swój aparat i ruszyliśmy w miasto. Pomysł był taki: facet jest w kościele. Przyjmuje komunię świętą, potem wychodzi, zapala papierosa i rusza do sklepu. Przed sklepem zakłada pończochę na głowę i wyciąga pistolet, z zamiarem rabunku.
Sfotografowaliśmy to, ale wydało się to średnie. Dzięki sugestii jednego ze studentów reżyserii zmieniła się koncepcja. Facet po wyjściu z kościoła przechodzi obok żebraka kompletnie go olewając.
O co tu chodzi? Gombrowicz w swoich dziennikach opisuje taką historię, że opala się na plaży. Nagle widzi żuczka, który leży na plecach i spala się. Gombrowicz go obraca. Potem zauważa drugiego i jemu też pomaga. Potem wstaje i widzi, że na plaży jest pełno żuczków w takiej samej sytuacji. I przez kilka godzin je obraca. Po obróceniu ponad 2000 wraca do domu i myśli, że dlaczego nie pomógł temu, np 2008, przecież to by zajęło mu tylko 2 sekundy. A potem temu 2009 i tak dalej. A żuczków było jeszcze więcej.
Sens jest taki, że człowiek nigdy nie jest niewinny, że już po wyjściu z tego kościoła traci niewinność, bo nie zauważa tragedii tego człowieka, nie pomaga mu. Ale takich ludzi jest dużo i nie może wszystkim pomóc.
Ciekawe czy to się spodoba? Oby tak. Mam nadzieję, że Przemek się dostanie.
A ja wracam do codziennego braku harmonii życiowej.
Atom
CIEKAWOSTKA: Oddając teczkę przed egzaminem podpisywałem ją tak:
Wydział Radia i Telewizji
Kierunek Informatyka
ZONK!
Zauważyłem to dopiero jak odbierałem wczoraj teczkę. Co za gańba!